STANISLAWA SWIADECTWO

Kiedy kolejna dziewczyna zaszła w ciążę, ożeniłem się z nią. Po roku wierności małżeńskiej zacząłem zdradzać żonę. W 1985 r. przyjechalem do USA przymuszony złym dla mnie obrotem “moich interesów”. Po pół roku pobytu w USA, wobec niepomyślnych wieści o mojej żonie, zacząłem żyć w kilku następujących po sobie związkach niesakramentalnych. W 1990 r. podjąłem próbę połączenia się z żoną i sprowadziłem ją do USA z naszymi dwoma synami i z jej córką. Wspólne pożycie jednak nie układało się i rozstaliśmy się. Po dwóch latach powróciłem do poprzedniego sposobu życia. W tym czasie były dwie aborcje co mi nie przeszkadzało a było raczej wygodne. Mój najstarszy syn bardzo przeżywał nasze nieudane małżeństwo i wszedł w ciężkie narkotyki. W takim stanie przyszedł do mnie i ze mną zamieszkał. Robiłem wszystko, aby wyciągnąć go z tego uzależnienia. Syn przestał brać narkotyki, zajął się kulturystyką i brał Omadrin, środek na przyrost mięśni. Po półrocznej przerwie wziął heroinę, nastąpiła reakcja obu substancji i doszło do tragedii. Aby ratować jego życie, lekarze powiedzieli, że muszą mu obciąć obie nogi. Całą noc modliłem się o jego życie. Po Mszy Świętej w Bazylice Świętego Jacka i po gorącej modlitwie przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej pojechałem do szpitala. Okazało się, że w sposób medycznie niewytłumaczalny, mimo, że norma stężęnia szkodliwych substancji została przekroczona 10 -krotnie, organizm sam, podczas interwencji lekarskiej w jednej chwili oczyścił się z trucizny, wyrzucając ją na zewnątrz razem z krwią. Nogi zostały uratowane ale okazało się, że przestały pracować obie nerki. Jedynie dializa mogła utrzymywać syna przy życiu i jedyną możliwością dalszego życia był przeszczep nerek. To był ważny moment na drodze mojego nawrócenia. Zacząłem codziennie uczestniczyć we Mszy Świętej. Nie modliłem się o uzdrowienie nerek no bo była przecież bardzo twarda diagnoza lekarska, prosiłem Boga jedynie o pomoc w tym trudnym czasie. Kiedy kolejnego dnia pojechałem do szpitala , jak zwykle po Mszy Świętej, dowiedziałem się, że nerki syna zaczęły normalnie pracować. To był kolejny cud, medycyna nie potrafi tego wyjaśnić. Fakt ten został opisany w amerykańskim magazynie medycznym. Choć byłem bardzo wdzięczny Bogu za ocalenie mojego syna, to nadal prowadziłem podwójne życie. Poranna Msza Święta i modlitwa każdego dnia z jednej strony i trwanie w niesakramentalnym związku z drugiej strony. Byłem zakochany w tej kobiecie i kiedy wyjechała do Polski, pojechałem za nią. Będąc w kraju, chciałem zrobić duże pieniądze na handlu kawą i wszedłem do spółki zagranicznej poprzez mojego znajomego. Włożyłem w to wszystkie moje pieniądze, duże pieniądze, zarobione w Ameryce. I wtedy zostałem oszukany przez mojego znajomego. Straciłem wszystkie pieniądze. Dzisiaj dziękuję Bogu za tę stratę ale wtedy boleśnie to przeżyłem, miałem nawet myśli, żeby go zabić. W tym trudnym momencie zwróciłem się jednak do Boga i zacząłem się modlić codziennie bardzo systematycznie w szczery sposób i porzuciłem myśli o zemście. Trwałem nadal w związku niesakramentalnym ale coraz bardziej przeszkadzał mi ten sposób życia, coraz bardziej pragnąłem przyjmować Komunię Świętą. Pewnego dnia podjąłem decyzję i wyprowadziłem się. Poszedłem do spowiedzi z całego życia i mogłem już przyjmować Komunię Świętą. Dwa miesiące pożniej zostałem zaproszony do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Znajoma ze wspólnoty podarowała mi szkaplerz, którego nie chciałem przyjąć, ponieważ nadal był we mnie silny pociąg do kobiet i uważałem, że nie jestem godny aby nosić szkaplerz. Wtedy pewnej nocy przyśnił mi się jakiś mnich i namawiał mnie do przyjęcia szkaplerza. Sen powtórzył się trzy razy tej samej nocy i ja za każdym razem odpowiadałem mu, że nie mogę tego zrobić, bo nie jestem pewny siebie. Za trzecim razem był już bardzo zniecierpliwiony, tupnął nogą i krzyknął do mnie, że dam radę. Po kilku dniach byłem ze wspólnotą na pielgrzymce do Częstochowy do Ojca Daniela, pustelnika i tam,w kościele Świętego Józefa znajoma ze wspólnoty chciała mi koniecznie pokazać drzwi tego kościoła. Obok tych drzwi był plakat, na którym widniał ten sam mnich, który mi się przyśnił kilka dni temu a którego wcześniej nie znałem. Był to Święty Szarbel. Natychmiast pobiegłem do zakrystii, upadłem na kolana, poprosiłem o szkaplerz i złożyłem ślub czystości, którą zachowuję do dzisiaj a było to kilka lat temu. Na koniec mojego świadectwa pragnę dodać jak ważne są wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. W tej wspólnocie w Polsce i tej, w USA, na Jackowie uczę się jak żyć Bożym życiem, Bóg daje mi siły do walki ze złem. Dziękuję Ci Jezu za moje nawrócenie i za wszystkie cuda i łaski, jakich doświadczyłem, ja i mój syn. Kocham Cię całym moim sercem. Dziękuję Ci Matko Najświętsza, dziękuję Ci Święty Szarbelu !