MODLITWA MOJŻESZA

Modlitwa osobista jest bardzo ważna i konieczna do pogłębienia i umocnienia naszego życia duchowego. I jeżeli tego pragnę, muszę podjąć trud zbudowania “namiotu spotkania” w swoim życiu, gdzie będę codziennie spotykać się z Bogiem. Każdego dnia muszę przeznaczyć co najmniej 15 minut dobrego czasu, kiedy nie jestem jeszcze zmęczony(a). Muszę znależć sobie odpowiednie miejsce, takie, żeby mi nikt nie przeszkadzał; mogę powiedzieć domownikom, że teraz nie ma mnie dla nikogo, bo jestem bardzo zajęty(a). W mojej modlitwie osobistej nie może być pośpiechu czy traktowania modlitwy jako obowiązku. Mojżesz zbudował namiot poza obozem. Obóz, to było miejsce, gdzie był zgiełk, hałas, gdzie toczyło się codzienne życie. Ja też muszę zostawić moje codzienne sprawy, na chwilę zapomnić o nich i niejako wyjść poza obóz. Następnie bardzo ważne jest, aby postawić siebie w obecności Boga. My bardzo często krążymy na modlitwie wokół własnego “ja”, roztrząsamy swoje przeżycia, dokonujemy psychoanalizy swego wnętrza, a tymczasem podczas modlitwy osobistej mamy to zostawić i przekroczyć próg własnego “ja”, wyjść niejako poza siebie. Jak to zrobić ? Otóż tylko przez wiarę mogę wyjść poza wymiar własnego istnienia  czy świata materialnego i postawić siebie w obecności Boga. A więc wiara jest bardzo ważna. Nie można jej kupić, nauczyć się czy otrzymać w genach, ponieważ jest darem Bożym. Mamy prosić Boga o wiarę  i starać się o nią. Bóg mówi w swoim Słowie : “Wiara rodzi się ze słyszenia, a tym, co się słyszy jest Słowo Boże.” A więc, aby mieć wiarę, mamy czytać Pismo Święte. Podczas namiotu spotkania Bóg mówi do Mojżesza a także do każdego z nas – “znam cię po imieniu i jestem ci łaskawy” – czyli nie jestem jakimś numerkiem w masie ludzi ale jestem dla Boga jedyną, niepowtarzalną osobą. Bóg o mnie myśli, jest dla mnie obecny, zależy Mu na mnie, zawsze chce mojego dobra, nigdy nie jest na mnie zagniewany, w im większych jestem trudnościach tym niżej pochyla się nade mną. Zawsze, kiedy przychodzę do Niego ze skruszonym sercem spotykam miłosiernego Ojca. Bóg mnie kocha i chce się ze mną spotkać jak przyjaciel z przyjacielem. I tylko w moim namiocie spotkania, w mojej modlitwie osobistej jest to możliwe. Tej modlitwy osobistej nie da się zastąpić modlitwą wspólnotową, zbiorową, liturgiczną czy jeszcze inną. Kiedy więc jestem już w moim namiocie spotkania i wierzę, że Bóg jest dla mnie teraz obecny, zapominam o sobie a skupiam uwagę na Nim. W takim spotkaniu człowieka z Bogiem pierwsze słowo należy oczywiście do Boga. Dlatego czytam najpierw Słowo Boże. Mojżesz mówi także: “Jeśli darzysz mnie życzliwością daj mi poznać Twoje zamiary. Nie prosi o majątek, o zdrowie czy o jakieś inne swoje sprawy. Żeby się dobrze modlić, treścią naszej modlitwy powinny być Boże plany wobec nas. Pan Jezus tak uczył swoich uczniów modlić się: “Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci Imię Twoje. Niech przyjdzie królestwo Twoje, niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie”. Dla wielu ludzi modlitwa jest nakłanianiem Boga do spełnienia ich woli. Często Pana Boga traktuje się jak takie niebieskie pogotowie ratunkowe. Kiedy wszystko zawiedzie, to może Pan Bóg pomoże. Bóg lepiej wie od nas czego potrzebujemy abyśmy byli szczęśliwi, dlatego powinniśmy Mu zaufać i prosić o to, co według Niego jest dla nas najlepsze. My także często, tak jak Mojżesz, chcemy doświadczyć Boga tak jak doświadczamy jakiejś ziemskiej rzeczywistości, którą możemy dotknąć i zobaczyć swoimi oczami. Bóg jednak chce inaczej. Nasze  spotkanie z Nim w tym życiu nie dokonuje się przez oglądanie Jego oblicza ale przez wiarę. Wiara jest rzeczywistością nadprzyrodzoną, jest taką pewnością gdzieś głęboko w nas, że Bóg jest, że mnie słyszy, widzi, że mnie kocha. I chociaż w naszej modlitwie osobistej, czyli w naszym namiocie spotkania nic nie odczuliśmy, to nie znaczy, że to było niepotrzebne i lepiej zrezygnować z modlitwy. Wręcz przeciwnie, jeżeli, mimo naszych trudności i oschłości na modlitwie, będziemy konsekwentnie trwać w namiocie spotkania, tak wejdzie on w nasze życie,  że nie będziemy wyobrażać sobie dnia bez tej modlitwy ,to na pewno będziemy przybliżać sie do Boga. On będzie nas cały czas prowadził, będzie się zmieniać nasza mentalność, będziemy inaczej reagować na różne wydarzenia w naszym życiu, często bardzo trudne. W obliczu trudności, cierpienia, będziemy mieli w sobie siłę wiary w Boga, który jest ze mną i opiekuje się mną. Nam się wydaje,  że im dłużej i więcej się modlę, staję się coraz doskonalszy, więc jestem coraz bardziej zadowolony(a) z siebie. Jeśli jesteś tak bardzo zadowolony(a) z siebie i myślisz, że już jesteś taki bardzo święty, że już nie masz grzechów, to wtedy właśnie wszystko przekreślasz, bo wtedy spoczywasz w sobie, nie wychodzisz ze swojej pychy. A pycha jest zawsze przeszkodą w relacji z Bogiem. Dlatego pycha musi być we mnie “zagłodzona”, nie może mieć we mnie pożywki. Dlatego Bóg prowadzi drogą cierpienia, oschłości, pokusy, bo to uwalnia od przywiązania do siebie, od pychy, a przez to wzrasta moja wiara, naadzieja i miłość. Jak w piecu ognistym z bezkształtnej i brudnej bryły kruszcu wytapia sie złoto – moja wiara staje się coraz czystsza i coraz silniejsza, tak, że w trudnościach potrafię ufać wbrew nadziei , że się nie załamuję, przez co właśnie oddaję chwałę Bogu. Bóg mówi, że teraz nie możemy oglądać Jego oblicza, ale kiedyś przecież je ujrzymy. Nie ma żadnego porównania między naszymi cierpieniami na ziemi łącznie z doświadczeniem śmierci a doświadczeniem Jego chwały i oglądania Jego oblicza w wieczności. Św. Paweł pisze do Koryntian : “Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotowal Bóg tym, którzy Go miłują”. Dlatego bądżmy wierni codziennej modlitwie osobistej i zbudujmy w naszym życiu Namiot Spotkania.