Maria Swiadectwo

Wiedziałam, że ten chłopiec lubi się napić, że jest kaleką (sparaliżowana lewa ręka i noga), ale to mnie nie powstrzymało od decyzji wyjścia za niego, tym bardziej, że byłam w trzecim miesiącu ciąży. Bardzo zawiodłam moich rodziców, którzy bardzo cieszyli się, że będę nauczycielką. Grzech nieposłuszeństwa wobec ojca i matki pociągnął za sobą inne grzechy. Moje pożycie małżeńskie, już od samego początku okazało się nieudane a ja zupełnie nieprzygotowana do życia, nieśmiała w stosunku do ludzi i zagubiona. W moim sercu królowała tylko wielka miłość do męża, poza nią nie widziałam świata a co gorsze, Boga. Mój mąż coraz bardziej uzależniał się od alkoholu, stawał się agresywny a moje życie stawało się koszmarem. Czas płynął a myśmy zagubili naszą małżeńską miłość. Obelżywe słowa, którymi mąż po pijanemu mnie obsypywał sprawiły, że chciałam się zemścić na nim. Chciałam być kochaną, szanowaną i zaczęłam szukać  takiej miłości poza moim mężem. Jedyną moją osłodą były moje dzieci. Czas mijał, córki pokończyły szkołę, wyszły za mąż ,a ja otrzymałam wizę do USA i wyjechałam. Wrociłam do kraju po 3 latach i znowu musiałam znosić pijackie awantury męża. Po roku powrotu z USA umiera mój mąż. Po śmierci męża ponownie wyjechałam do USA i poznałam żonatego mężczyznę,z którym “ułożyłam” sobie życie. W tym czasie moja córka otrzymała wielką łaskę nawrócenia i powrotu do Kościoła. Wiedząc, że ja w Chicago “ułożyłam sobie życie” z człowiekiem żonatym, że jestem oddalona od Boga i Kościoła, pogrążona w grzechach, zaczęła przysyłać mi książki o tematyce religijnej, kasety z nagranymi pieśniami religijnymi oraz listy. Jej listy,to były Boże listy dla mnie; zawsze przychodziły w porę kiedy najbardziej potrzebowałam wsparcia i pokrzepienia duchowego. W  moim sercu odczuwałam pustkę a zarazem pragnienie czegoś, co by wypełniło tę pustkę. Wszystko wydawało mi się beznadziejne i bezsensowne. Czasami dostawałam listy od znajomego księdza moich dzieci. W jednym z nich napisał : “Myślałem dużo, co mógłbym napisać, co byłoby wewnętrznym  uspokojeniem rozterek, jakie przeżywasz. Szukałem literatury religijnej i wysyłam Ci rozważania rekolekcyjne przeznaczone dla osób, które nie mogą przystępować do spowiedzi. Książeczka ta ma Wam uświadomić, że mimo wszystko, Wy też jesteście  w Kościele. Jesteście cząstką Kościoła, jak często mówi Ojciec Święty, nie jesteście poza nawiasem. Niech żródłem Waszej nadziei będzie prawda o Bożym Miłosierdziu, które jest niezgłębione. Nie po to Pan Jezus umierał na krzyżu, żeby Ciebie, Mario, na wieczność stracić. Musisz w to uwierzyć, musisz Panu Bogu bardziej zaufać a pomoże Ci w tym lektura tej książeczki. Trzymaj się Kościoła bo wciąż jesteś Jego cząstką i nigdy nie przestałaś nią być. W moim życiu zaczął się czas szukania Boga, chociaż niezupełnie zdawałam sobie sprawę, że to On jest moją tęsknotą. W niedzielę nie chodziłam do kościoła ale lubiłam czytać książki o tematyce religijnej. Jezus pomału dotykał mojego serca, dawał mi poznać, że jest przy mnie, że kocha mnie taką jaką jestem, grzesznicą, marnym pyłkiem. W tym czasie córka zaczęła brać udział w Seminarium Odnowy Życia w Duchu Świętym i zaczęła przysyłać mi materiały seminaryjne. To mnie pociągało, zaczęłam modlić się i rozważać te teksty w oparciu o Pismo Święte. W 6-tym tygodniu Seminarium było napisane : “Jezus umarł na krzyżu za grzechy każdego z nas, oddał swoje życie za ciebie, abyś mógł się cieszyć nowym życiem. On udziela nam swego Ducha, czy chcesz Go przyjąć ?” Odpowiedziałam : ani się nie pytaj, chcę ! To było moje zaproszenie Jezusa do mojego serca. Niedługo po tym zapragnęłam pójść do spowiedzi. Przezwyciężyłam podszepty szatana : a nie chodż, nie wyspałaś się, może kiedy indziej pójdziesz. Była niedziela, usiadłam w ławce z tyłu kościoła. Młody ksiądz, polskiego pochodzenia głosił kazanie. Usłyszałam słowa : “Odwracajcie się od grzeszników, abyście nie weszli na ich drogę. Nie miejcie z nimi nic wspólnego”. Głos jego był ostry, stanowczy. Szatan walczył o mnie mówiąc mi : widzisz ?, po co przyszłaś ? On i tak nie da ci rozgrzeszenia ! Jakaś wewnętrzna siła pozwoliła mi jednak odrzucić te podszepty. Powiedziałam sobie, nie da rozgrzeszenia, to trudno, ale przynajmniej powiem księdzu co myślę o jego kazaniu. I tak zrobiłam. Po Mszy Świętej poprosiłam księdza o rozmowę.  Zapytałam dlaczego ksiądz miał takie brzydkie kazanie ? Ksiądz mnie zapytał : a co ja takiego powiedziałem ? Wtedy zaczęłam swoje wywody – dlaczego ksiądz mówi, aby odwracać się od grzeszników ? Należy odwracać się od grzechów ale nie od grzesznego człowieka, któremu trzeba pomóc. Ksiądz popatrzył na mnie uważnie i powiedział : ale ja nic takiego nie mówiłem. Ksiądz ten miał już drugi taki przypadek, kiedy szatan próbował odwieść od spowiedzi. Opowiedziałam mu, że tak naprawdę już od dawna była we mnie tęsknota za pojednaniem się z Bogiem, że nieraz płakałam, kiedy ludzie przyjmowali Komunię Świętą a ja nie mogłam. Ksiądz był bardzo wzruszony. Umówiłam się do spowiedzi z całego życia w poniedziałek rano. Spisałam grzechy, bałam się, że mogę coś zapomnieć. Pierwszy raz w życiu usłyszałam tak piękne słowa rozgrzeszenia. Między innymi ksiądz powiedział mi, że całe Niebo cieszy się ze mnie. Idąc przez kościół do Komunii Świętej usłyszałam z chóru słowa pieśni “Barka” – “O Panie to Ty na mnie spojrzałeś, Twoje usta dziś wyrzekły me imię”. Zbliżając się do ołtarza, zobaczyłam, że idę w białej sukni, że jestem taka czysta. Jezus podarował mi nowe życie. Duch Święty rozpalił w moim sercu miłość. Przepełniała mnie radość, że doświadczyłam Jego obecności, mocy. Wszystko stało się inne, nowe. Świat zobaczyłam w innych barwach. Przestałam się lękać, zamartwiać, rzeczy materialne straciły dla mnie największą wartość. Liczył się tylko Jezus. Czułam się kimś bardzo ważnym, cennym. Teraz dla mnie  najważniejsze było poznać bliżej Jezusa, pragnęłam wiedzieć o Bogu jak najwięcej. Mojemu przyjacielowi oświadczyłam, że postanowiłam zerwać z grzechem i wybieram życie w czystości. Na pielgrzymce do Merrillville dowiedziałam się o grupie charyzmatycznej Odnowy w Duchu Świętym przy kościele św. Jacka w Chicago. Postanowiłam dołączyć do tej grupy. Miałam trochę wątpliwości czy ja się nadaję do tej grupy. W grupie atmosfera była przyjazna i ciepła, jedna z kobiet wręczyła mi śpiewnik, każdy się uśmiechał. Poczułam wewnętrzny pokój, poczułam sie swojsko. Po 3 miesiącach mojego nawrócenia, całe szczęście ,że nie wcześniej, spotkały mnie różne trudności, kłopoty. Kobieta, u której pracowałam zaproponowała mi wyjazd z nią do stanu Indiana, gdzie kupiła duży 14-pokojowy dom. Wiedziałam, że to przerasta moje siły, a co najważniejsze, rozpoczął się czas Seminarium Odnowy Życia w Duchu Świętym w grupie. Nie chciałam ani sobie nie wyobrażałam, abym mogła z tego zrezygnować oraz ze spotkań niedzielnych grupy. Odmówiłam jej i wtedy posypały się kłopoty. Moja pracodawczyni odebrała mi wcześniej ofiarowany dom, który właśnie teraz miała przepisać na moje nazwisko, straciłam pracę i skradziono mi samochód, który po odnalezieniu nadawał się jedynie do kasacji. Mimo tych wszystkich trudności mogę z całą pewnością powiedzieć, że był do cudowny okres w moim życiu bo Jezus był moją siłą i przemawiał do mnie słowami z Pisma Świętego. Były one zawsze stosowne do każdej sytuacji jaka w tym czasie zaistniała. To było dla mnie o wiele cenniejsze niż te rzeczy materialne. Pan przemówił do mnie z Psalmu 49, gdzie mówi, że bogactwo nie daje szczęścia. Moja animatorka z grupy podarowała mi książkę Ojca E. Tardiffa “Jezus żyje”, gdzie autor zanosi prośby do Boga, aby ci, którzy w danej chwili czytają tę książkę, dostąpili potrzebnych im łask i miłosierdzia od Pana Jezusa. Byłam wtedy bez pracy. Czytając te słowa poczułam mrowienie całego ciała. Uklękłam przed krzyżem Pana Jezusa prosząc o pracę. Moje pieniądze się kończyły, nie stać mnie było nawet na zapłacenie wynajmu mieszkania. Po dwóch godzinach zadzwonił telefon. Dzwonił mój były pracodawca, milioner, pytając, czy nie chciałabym pracować u niego. Jak dobry jest Bóg ! Dziękowalam Mu, wielbiąc Go. T.Tannebaum przez cały czas wiedział, że jestem bez pracy, ale wcale go to nie interesowało. Gdy byłam u niego w biurze po referencje, bo mogłyby mi pomóc w znalezieniu  pracy, był zupełnie obojętny na moją sytuację. Był zbyt bogaty, by myśleć o służącej, jednej z wielu; tu w Chicago miał swojego kierowcę, kucharza, masażystę oraz trenera do ćwiczeń gimnastycznych. W Meksyku, w Acapulco miał piękną willę i 7 osób służby. Miał swój samolot, bywał u prezydenta USA. Opisuję to aby uwypuklić łaskę od Boga, jaka spłynęła na mnie poprzez modlitwę Ojca Tardiffa. Po pewnym czasie przyjaciółka mojego pracodawcy zaproponowala mi powrót do Polski, powiedziała, że porozmawia z Tannebaumem aby mi pomógł finansowo. To była dla mnie bardzo dobra wiadomość. Była jesień. Na Święta Bożego Barodzenia postanowiłam wrócić do Polski. Po 12 latach tułaczki cieszyłam się, że zobaczę rodzinę. Doświadczyłam w życiu wiele różnych przeżyć i tych trudnych i tych pięknych. Za wszystko Ci Jezu dziękuję. Dziękuję Ci za moje ocalenie, za wiarę, za miłość, za wieniec łask. Spraw w swej łaskawości, bym Cię miłowała przez wszystkie dni mojego życia. A dzień kiedy mnie odwołasz niech będzie Dniem Wielkiej Miłości. Amen